środa, 24 lutego 2016

Dziś premiera "Łaski" - konkurs!

Rok 1955. W lesie odnaleziona zostaje sześcioletnia Marysia, która zaginęła tydzień wcześniej. Dziewczynka jest pokryta warstwą zaschniętej krwi. Jak udało jej się przetrwać? Czy ktoś jej pomógł? Co się wydarzyło? Marysia nic nie pamięta. Jej ciotka mówi, że czasem zapomnieć to łaska.
Rok 1985. Maria jest już dorosła, ale tajemnica sprzed lat nadal kładzie się cieniem na jej życiu. Kobieta pracuje jako nauczycielka w szkole podstawowej. Pewnego dnia nastoletni uczeń zamiast kartkówki oddaje jej rysunek przedstawiający czworo dzieci i Kartoflanego Człowieka. Prosi ją o pomoc. Wkrótce zostaje znaleziony w miejskim parku powieszony na gałęzi.
Pojawiają się kolejne ofiary. Milicja rozpoczyna wyścig z czasem, aby schwytać niebezpiecznego mordercę. Tymczasem Maria prowadzi własne śledztwo. Ma przeczucie, że rozwiązanie zagadki kryje się głęboko w jej pamięci…


O "Łasce" pisałam wielokrotnie - to mój pierwszy kryminał pozbawiony elementów fantastycznych (choć niektórzy betareaderzy twierdzili, że na początku atmosfera jest trochę jak z horroru:P), z akcją dziejącą się na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku w niewielkim miasteczku na Dolnym Śląsku. Jest to także moja pierwsza książka wydana w wydawnictwie "Czarne". Nie wiem, jak rozwinie się współpraca, na razie wygląda to bardzo fajnie (jestem pod dużym wrażeniem profesjonalizmu pracowników).

Na zachętę, z okazji premiery, garść linków:

-link do krótkiego filmiku, w którym mówię o "Łasce";
-link do wywiadu dla serwisu gildia.pl - dla odmiany też mówię o "Łasce" :P
-link do Zbrodniczych Siostrzyczek, gdzie można przeczytać początkowy fragment... zgadnijcie czego ;)
-a tutaj o "Łasce" parę słów pisze Cintryjka - moja pierwsza betareaderka

Z okazji premiery ogłaszam także mały konkurs, w którym do wygrania są dwa egzemplarze "Łaski". Pytanie konkursowe (wymyślone przez nieocenioną Cintryjkę) brzmi: W jakiej epoce i jakim miejscu osadziłbyś/osadziłabyś akcję kryminału retro, i dlaczego? Konkurs potrwa do 2 marca. Odpowiedzi proszę wpisywać w komentarzach na blogu - najlepsze wybiorę czysto subiektywnie. ;) 

czwartek, 18 lutego 2016

Przed premierą "Łaski", czyli dlaczego zamierzam zostać autorem-bucem

Autorem-bucem, bo nie wiem, jaka jest forma żeńska od słowa "buc", ale nie o gramatyczne subtelności chodzi. Chodzi o to, że od czasu do czasu dostaję prośby o udostępnienie swoich książek blogerom do recenzji. Zazwyczaj odpisuję wtedy, że sorry, ale mam za mało egzemplarzy, żeby je rozdawać, bo większość idzie do znajomych, którym z takich czy innych powodów chciałabym książkę dać (na przykład dlatego, że przy pisaniu tejże książki mi pomagali - w ten sposób na egzemplarze moich dzieł załapuje się spora część sekcji literackiej ŚKF-u).
To prawda, ale nie cała. Cała prawda wygląda tak, że nawet gdybym gratisowych egzemplarzy miała więcej, i tak miałabym opory przed rozdawaniem ich akurat blogerom. Nie, nie dlatego, że jestem bucem, po prostu w takiej sytuacji (autor daje książkę, obdarowany w zamian pisze recenzję) powstaje w moim przekonaniu jakaś niezdrowa zależność, presja, żeby ta recenzja jednak była dobra, skoro autor sam książkę dał i teraz na recenzję czeka. A ja nie chcę być przyczyną niczyjego konfliktu sumienia - czy napisać uczciwie, że książka kiepska i zrobić tym samym autorowi przykrość (być może przy okazji niszcząc szanse na przyszłą współpracę), czy naciągnąć trochę fakty i np. średnią książkę ocenić jako dobrą? Albo słabą jako średnią?
W tym momencie pewnie sporo blogerów by się odezwało, że oni żadnej presji nie czują i niezależnie od tego, skąd książkę mają, piszą prawdę i tylko prawdę - szczerze wierzę, że w przypadku części osób tak właśnie jest. Ale to część, a ja nigdy nie wiem, na kogo właściwie trafię. Poza tym nie kieruje mną tylko altruizm (nie chcę, żeby ktoś z mojego powodu czuł się źle sam ze sobą), ale też paskudny egoizm - bo jeśli w wyniku takiej transakcji dostanę pozytywną recenzję, zawsze zostanie we mnie ziarenko podejrzenia, że może recenzent wcale tak bardzo zachwycony nie był, że może naciągnął ocenę, bo "autorka dała książkę". A jeśli dostanę recenzję negatywną, to co prawda będę się cieszyć, że recenzent okazał się uczciwy, ale cóż... negatywna recenzja to przecież nic specjalnie przyjemnego, prawda? :P
Jak więc widzicie, rozdawanie książek blogerom to dla mnie żadna korzyść, bo niezależnie od wyniku i tak jestem stratna - dlatego, jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, wolę dać komuś książkę "tak po prostu" (a sprawą tego kogoś jest już to, czy przeczyta, czy np. podeprze swoim egzemplarzem nogę od stołu) niż do recenzji.
Jeśli więc ktoś chciałby do zrecenzowania egzemplarz "Łaski", to proszę, nie piszcie do mnie, tylko od razu do wydawnictwa - z tego, co wiem, Czarne jest raczej przychylnie nastawione do tego typu próśb.
A cała notka, rzecz jasna, jest mocno na wyrost - wcale dużo osób ode mnie tych książek nie chce (nie zamierzam tutaj udawać popularnej czy rozchwytywanej autorki). Niemniej, ponieważ od czasu do czasu recenzenci do mnie piszą, a premiera "Łaski" się zbliża, chciałabym pewne kwestie wyjaśnić.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Lutowe aktualności

Ech, i znowu muszę napisać, że w lutym nic specjalnie ciekawego się nie dzieje... konwentowo i spotkaniowo przynajmniej, bo jeśli chodzi o kwestie wydawnicze, 24 lutego będzie miała premierę książka, o której pisałam już wielokrotnie, a mianowicie mój pierwszy kryminał bez zawartości fantastyki i zarazem pierwsza książka wydana w wydawnictwie "Czarne" czyli "Łaska". Sama jestem ciekawa, jak ta zmiana gatunku się sprawdzi i czy w ogóle. ;)