poniedziałek, 5 grudnia 2016

Nano - podsumowanie



Obiecane podsumowanie Nano – będzie krótko, bo (nie)stety nadal piszę, a potem będę poprawiać, więc na dłuższy wpis będę miała czas dopiero w styczniu.
Tak więc podczas Nano napisałam 50032 słów – czyli niewiele więcej niż potrzeba, żeby zwyciężyć. Było to dla mnie wyzwaniem, bo jak się okazało te średnie 1667 słów dziennie to jest mniej więcej limit, jaki jestem w stanie zrobić, przez cały więc czas miałam świadomość, że wystarczy zawalić jeden dzień, a (prawdopodobnie) nie dam rady nadrobić spóźnienia. Kiedy miałam dobry dzień (dużo wolnego czasu) udawało mi się napisać jakieś 2000 słów, w gorszy dzień była to liczna bliższa tysiąca, ale tak czy siak czułam się trochę jakbym spacerowała po linie – wystarczyło, żeby raz powinęła mi się noga, a cały projekt poszedłby do kosza (ok, być może jeden dzień na bardzo upartego udałoby mi się nadrobić, ale dwóch już z pewnością nie). Dlatego trzymałam się kreski jak pijany płotu i pilnowałam, żeby nie spaść poniżej normy. Na odstępstwo pozwoliłam sobie tylko raz, w przedostatni dzień, kiedy pozwoliłam, żeby na dzień ostatni zostało mi 1800 słów.  
Czy było warto?
Tak naprawdę to się okaże, jak przeczytam, co napisałam. :P Ale generalnie wydaje mi się, że tak. Jest to niewątpliwie bardzo mobilizujące, choć niesie ze sobą też pewne niebezpieczeństwo – a mianowicie takie, że jeśli człowiekowi braknie chwilowo pomysłu na dalszy ciąg, to może czuć pokusę, żeby pisać cokolwiek, byle tylko „wyrobić normę”. Ja tego uniknęłam (chyba :P) bo pisałam książkę nie od początku, ale od mniej więcej 1/3, czyli od momentu, gdzie miałam wszystko już mniej-więcej przemyślane. Gdybym w ten sposób miała pisać od początku, to nie wiem, czy wyszłoby z tego coś sensownego (na początku zazwyczaj mam dużo przestojów, muszę się zastanowić, co ja właściwie piszę, itp.).
Dlatego moim skromnym zdaniem Nano jest dla osób, które:
-potrafią pisać dużo i regularnie;
-mają dobrze przemyślane to, co chcą pisać;
Jeśli należycie do tej grupy, zachęcam do spróbowania za rok. ;)

1 komentarz:

  1. Jedna rzecz a propos limitu słów. NaNoWriMo jest wynalazkiem bodajże amerykańskim, a w angielskim mnóstwo jest krótkich wyrazów, które nic nie znaczą, a pełnią jedynie funkcję gramatyczną. Takie "I have been writing a book" po polsku tłumaczy się jako "Piszę książkę" - dwa słowa w miejsce sześciu.

    OdpowiedzUsuń