wtorek, 5 maja 2015

O tytułach

Dziś nie chce mi się za bardzo myśleć, więc będzie wpis pół żartem, pół serio – o tytułach.
Jak wiadomo, książka (opowiadanie oczywiście też) powinna mieć tytuł zapadający w pamięć, przyciągający uwagę, chwytliwy i ogólnie „marketingowy”. Niestety, nie mam pojęcia, jakie tytuły spełniają wyżej wymienione kryteria, mogę jedynie napisać, które mnie osobiście się podobają, a to niekoniecznie przekłada się na ogólną „sprzedawalność” dzieła.
Wiem natomiast, od jakich tytułów lepiej trzymać się z daleka. Otóż unikajcie:
  1. Tytułów w językach obcych czy też zawierających mało znane, skomplikowane słowa – bo wasi potencjalni czytelnicy mogą się wstydzić pytać w księgarni o książkę, której tytułu nie potrafią poprawnie wymówić.
  2. Tytułów takich jak: „Darmowe noclegi”, „Kredyt gotówkowy”, „Najlepsze okazje”, „Powiększ swojego penisa” itp. bo jak coś takiego wyślecie do wydawnictwa/redakcji czasopisma, to prawdopodobnie trafi do spamu. Brzmi jak żart, ale w Esensji już taki przypadek się zdarzył. Serio.
  3. Tytułów zbyt prostych, oznaczających zwyczajne rzeczowniki (czasem w połączeniu z równie pospolitymi przymiotnikami) czy nazwy czynności („Krzesło”, „Duży pies”, „Bieg”, „Jedzenie” itp.) – bo przecież jak nam już nasze dzieło wydadzą, to będziemy chcieli wiedzieć, co ludzie o nim myślą i zaczniemy guglać, a jak tu znaleźć książkę „Krzesło” w zalewie linków do aukcji czy stron firm meblarskich? Oczywiście recenzje da się wyszukać, dodając nazwisko autora, ewentualnie nazwę wydawnictwa, ale już np. zwyczajne opinie czytelników na forach czy jakichś portalach nie zawsze takie informacje zawierają. Poza tym może się przecież zdarzyć, że mamy bardzo pospolite nazwisko i co wtedy?
  4. Tytułów w stylu: „Zmarnowane popołudnie”, „Straciłem trzy dychy”, „Autor jest idiotą” itp. bo jak znajdzie się krytyk, któremu nasze dzieło się nie spodoba (a zawsze się ktoś taki znajdzie), to będzie miał pretekst do wyzłośliwiania, że „tytuł to najkrótsza recenzja” dzieła. A poza tym kto chciałby czytać książkę, której autor przyznaje się do bycia idiotą?
  5. Tytułów wulgarnych/niesmacznych, w stylu „Gówno”, „Rzyg”, „Nasze kurwy” itp., bo co prawda mogą one przyciągać wzrok jako nietypowe, mogą też przekonać kogoś swoją kontrowersyjnością – ale na pewno też sporą liczbę ludzi zrażą. Poza tym patrz punkt pierwszy, czyli lepiej wychowani czytelnicy będą się wstydzili zapytać w księgarni o książkę, która ma wulgarny tytuł.

(Co do punktu 4 i 5 – tak, wiem, że książki „Jestem nudziarą” Moniki Szwai oraz „Świat jest pełen chętnych suk” Jacka Piekary dobrze się sprzedały. Nie mam pojęcia, czemu. Ale, jak pisałam, nie należy traktować tego wpisu zbyt poważnie)

A poniżej dwa tytuły, które mnie się szczególnie podobają:

Długi mroczny podwieczorek dusz
Światło się mroczy


Prawda, że ładne? :)

4 komentarze:

  1. Punkt 2. jest ciekawy :), specjalistów najlepszych w branży ma portal Onet - zawsze wzrokiem zobaczę coś ciekawego i dam się nabrać na jakiś chwytliwy tytuł xD

    OdpowiedzUsuń
  2. ja najczęściej nabieram się na te w punkcie 5. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z refleksem szachisty napiszę, że wedle Michała Jakuszewskiego gdy oddawał przekład „Światło się mroczy” wydawnictwo kręciło nosem na tytuł właśnie. Ale na argument „Barańczaka chcecie poprawiać?” nie znaleźli dobrej riposty ;-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu, jak zacząłem zwracać na to uwagę, punkt 2 jest niemalże wszędzie :/

    OdpowiedzUsuń