sobota, 21 marca 2015

Żyję, czyli o czytaniu własnych opowiadań

Nie było mnie przez jakiś czas, albowiem gdyż pisałam opowiadanie, a żeby je napisać, musiałam przeczytać najpierw dwa zbiory opowiadań o Domeniku Jordanie, czyli „Diabła na wieży” oraz „Zabawki diabła”. Podchodziłam do tego jak pies do jeża, bo strasznie nie lubię czytać własnych tekstów już po wydaniu, ale jak zaczęłam, to jakoś dalej poszło i nawet się wciągnęłam. :P W czasie lektury między innymi odkryłam opowiadanie, którego pisania w ogóle nie pamiętam („Pełnia lata”). Fabuły poszczególnych tekstów pamiętałam co prawda jako lepsze, ale Jordan nadal daje się lubić. Znaczy, ja go lubię, nie upieram się, że inni też muszą/powinni, bo trudno się ocenia swoją własną twórczość i swoje postacie – nawet z dystansu czasu. Plus przyznaję, bałam się trochę, że wyszedł mi typowy bohater w typie „zimnokrwistego buca”, z tych, co to ostatnio są bardzo modni, i... eee... no poniekąd wyszedł, aczkolwiek na swoje usprawiedliwie mam to, że a) kiedy wymyślałam tę postać, byłam zdecydowanie młodsza niż jestem teraz, b) bohaterowie tego typu nie byli wtedy tak modni.

A opowiadanie będzie w zbiorze przytowywanym przez Uroborosa, nie wiem, kiedy książka się ukaże, jak będę wiedziała coś konkretnego, dam znać.

2 komentarze:

  1. BARDZO duży plus za samokrytykę. Przyznam bez bicia, że mnie zatrzęsienie zimnokrwistych, cynicznych buców w fantastyce odrzuca. Co ciekawe, pierwszych "Przedksiężycowych" uwielbiam pomimo tego, że tam od niemal każdej postaci bije cynizmem na kilometr. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A będą opowiadania z antologii fabrycznych? I druga młodzieżówka?

    OdpowiedzUsuń