niedziela, 22 marca 2015

Dwugłos o "Kolonii" Tany French

"Kolonia" to jeden z najlepszych kryminałów, jakie ostatnio czytałam. Pod względem konstrukcji zagadki, stopniowania napięcia, wykorzystania drobiazgów, żeby podkręcić atmosferę tajemnicy - wszystko to zrobiono jest fenomenalnie i tym bardziej budzi podziw, że intryga w gruncie rzeczy jest prosta, a krąg podejrzanych bardzo wąski, "Kolonia" nie popełnia więc częstego dla kryminałów grzechu przekombinowania.

Jest to także książka rewelacyjna pod względem emocjonalnym. W większości kryminałów, nie czarujmy się, wszystkie te ponurości i nieszczęścia są tylko elementem konwencjonalnej rozrywki i tyle. W "Kolonii" nie, tutaj naprawdę momentami czuje się, że autorka dotyka czegoś mrocznego, pierwotnego i bardzo złego (pod tym względem powieść faktycznie przywodzi na myśl twórczość Lehane'a). To książka, której nie sposób pozbyć się z głowy po lekturze, która dociera gdzieś głęboko, w miejsca, o których na co dzień wolimy nie pamiętać.

A jednocześnie, niestety, jest to też książka kiepsko przetłumaczona. I nie chodzi mi o błędy merytoryczne, ale o wyczucie języka, którego tłumaczowi najwyraźniej brak. Tana French jak się domyślam pisze językiem bardzo obrazowym, emocjonalnym, pełnym barwnych porównań i metafor - i faktycznie, zdarzają się w książce fragmenty niesamowicie przejmujące, w których przy pomocy kilku precyzyjnie dobranych zdań autorka trafia czytelnika prosto w serce. Ale zdarzają się też potworki językowe w stylu "Większości naszych pokojów przesłuchań przydałby się prysznic, golenie i pełen makijaż..." - nawet jeśli po angielsku ma to sens, to po polsku brzmi idiotycznie i budzi reakcję "ale że co?".

Najgorzej jednak wypadają dialogi. To jakaś przedziwna mieszanina niezbyt naturalnego policyjnego "twardzielstwa" i profesorskiego stylu. Prosty chłopak ze slumsów mówi na przykład "Martwi mnie przedwczesna i nadmierna pewność", "Nie ma tu sprzeczności" albo - moje ulubione "Sam mówiłeś, że to, iż jest psycholem..." Serio, panie tłumaczu? Poważnie? Kiedy w rozmowie słyszał pan kogoś - kogokolwiek - używającego konstrukcji z "iż"? Ja podobno nie mam słuchu językowego, ale to jakiś wyższy level dramatu pt. "słoń mi na ucho nadepnął". I jeszcze powtarzające się wielokrotnie przedziwne wyrażenie "ta sytuacja zniszczyła mu głowę" (w sensie, załamała go/doprowadziła do szaleństwa) - nigdy nie słyszałam, żeby ktokolwiek tak mówił. Ktoś ma pomysł, co tam w oryginale mogło być?

Nie wiem za to, czy tłumaczowi czy autorce zawdzięczamy dialog, w którym jeden facet w średnim wieku zwraca się do drugiego faceta w średnim wieku per "ty", a ten mu odpowiada na "pan" - ok, wiem, że krawężnik stoi niżej w hierarchii niż detektyw, ale bez przesady.

Tak czy inaczej - dialogi kuleją i momentami trzeba sporo samozaparcia, żeby uwierzyć w to, co autorka pisze w "narracji" - czyli np. że prosty chłopak ze slumsów jest naprawdę prostym chłopakiem ze slumsów a nie współczesnym trzydziestolatkiem opętanym przez osobowość przedwojennego profesora. Dlatego ci, którzy mają taką możliwość, chyba powinni przeczytać tę książkę w oryginale - bo "Kolonię" polecam, zdecydowanie.

3 komentarze:

  1. "Kolonia" jest jednym z lepszych kryminałów, jakie kiedykolwiek czytałam. Minęło już wprawdzie trochę czasu od lektury, ale wciąż pamiętam te niuanse, te emocje, te szczególiki, tak istotne, stanowiące o tym, jak bardzo inna to książka, jak nieporównywalna z kryminalną sieczką, jakimi karmią nas autorzy.
    Czytałam niemiecką wersję, więc nie wypowiem się co do tłumaczenia, ale odnoszę wrażenie, że French, jej specyficzny język, jest niewdzięczny w tłumaczeniu, wymagający wyjątkowego wyczucia i artyzmu. Jestem świeżo po (przerwanej, niestety), lekturze jej najnowszego kryminału, "The Secret Place", i powiem, że bardzo ciężko było się przekopywać przez ten tekst. Mnóstwo jakichś równoważników zdań, poszarpanych, kostropatych, ciężkich jak rtęć. Nie mam pojęcia, czy tłumaczył to na niemiecki inny tłumacz (przy Kolonii nie miałam tego wrażenia), czy tym razem nie poradził sobie z tym tekstem. Na razie odłożyłam, może jeszcze wrócę to tej książki, może przeczytam w oryginale...

    OdpowiedzUsuń
  2. "ta sytuacja zniszczyła mu głowę"
    – zgaduję, że w oryginale było "this situation messed up [fucked up] his head"

    OdpowiedzUsuń
  3. O, dzięki za wyjaśnienie. :-)

    OdpowiedzUsuń