poniedziałek, 2 lutego 2015

Trzy razy Miłoszewski

Nie wiem, czemu wcześniej nie zainteresowałam się twórczością Miłoszewskiego. Może dlatego, że z jakichś niepojętych powodów wydawało mi się, że cykl o Szackim to nie są kryminały, tylko sensacja, za którą nie przepadam? Nie pytajcie, skąd mi się to wzięło... W każdym razie, kiedy już przyjęłam do wiadomości, że to akurat to, czego szukam (lubię kryminały, zwłaszcza te bardziej klasyczne), zaczęłam czytać i... nie rozczarowałam się, bo Miłoszewski, choć do tego i owego można się przyczepić, zdecydowanie zasługuje na swoją sławę.
Przede wszystkim autor ma rewelacyjny styl: lekki, z bardzo fajnym humorem, ale też, gdzie trzeba, odpowiednią dawką ponurości (wiadomo: kryminał). Ma oko do szczegółów i potrafi jednym celnym, dowcipnym zdaniem scharakteryzować drugoplanową postać czy miejsce. Potrafi znakomicie manipulować emocjami czytelnika, np. dana postać w jednej scenie wydaje się niemal odpychająca, by w drugiej, kiedy poznamy ją bliżej, okazać się sympatyczną i godną współczucia. Bardzo wiarygodnie oddane są realia pracy policjantów i prokuratora – znaczy, nie żebym się jakoś specjalnie znała, ale nie czuje się tu sztuczności czy fałszu, wszystkie drobiazgi, od urzędniczych głupstewek aż po poważne dochodzenia, są napisane tak, że czytelnik ani przez chwilę nie ma wątpliwości, że „tak musi to naprawdę wyglądać” – i nawet jeśli w rzeczywistości nie zawsze wygląda, za samo wrażenie należy się autorowi szacunek.
Miłoszewskiemu dobrze wychodzi też konstruowanie skomplikowanych kryminalnych intryg. Tu można podnieść zarzut, że rozwiązania zagadek są przekombinowane – owszem, trochę są, ale w tym gatunku to akurat nie wada.
Mieszane uczucia mam natomiast co do samego Szackiego. Facet jest antypatycznym hipokrytą (narzeka na „polski jad”, a sam nim radośnie pluje) tudzież marudnym bucem (strach do takiego usta otworzyć, bo nigdy nie wiadomo, co mu się nie spodoba) i momentami naprawdę ciężko się o takim typie czyta. Z drugiej strony, trudno zaprzeczyć, że jest to postać przemyślana i prawdziwa – plus nigdzie przecież nie jest powiedziane, że bohater cyklu koniecznie musi budzić sympatię, prawda? Poza tym Szacki miewa momenty, kiedy jest... miły to może za dużo powiedziane, ale na swój sposób uroczy. I jestem w stanie uwierzyć, że ten człowiek, mimo trudnego charakteru, ma powodzenie wśród kobiet.
Na minus natomiast zapisałabym pewien zgrzyt między realistycznie oddaną pracą prokuratora a kryminalnymi intrygami. Realizm sam w sobie jest ok (patrz wyżej), intrygi same w sobie też – ale razem wyglądają niczym elementy z różnych bajek, jakby do solidnego dokumentu o pracy polskiego wymiaru sprawiedliwości ktoś dorzucił fabułę z Agathy Christie.
Nie jestem też specjalnie przekonana do przewijających się przez trzy powieści wątków rozliczeniowych. Bo Miłoszewskiemu nie wystarcza, że napisze „po prostu dobry kryminał”, autor jeszcze w każdej książce musi poruszyć jakiś ważny temat. W „Uwikłaniu” jest to rozliczenie ze zbrodniami komunizmu, w „Ziarnie prawdy” stosunki polsko-żydowskie, zaś w „Gniewie” przemoc wobec kobiet i dzieci. Zamiar sam w sobie szlachetny, niemniej momentami pisarz chyba zapędza się za daleko, bo bywa, że kryminalna intryga schodzi na drugi plan i w książce pojawiają się dłużyzny. Niewielkie, owszem, ale jednak.
Poza tym zdarza się, że gwóźdź do zawieszania niewiary trochę trzeszczy (tragedia Najmanów z trzeciego tomu, „terapia ustawień” z pierwszego), ale to drobiazgi, niezmieniające faktu, że autor trylogii o prokuratorze Szackim zasłużenie uważany jest za najlepszego polskiego twórcę kryminałów. I naprawdę wielka szkoda, że Miłoszewski zapowiedział, jakoby swoją przygodę z tym gatunkiem zakończył na dobre – ale może jeszcze zmieni zdanie?

1 komentarz:

  1. Trochę mnie odstrasza to polskie marudzenie i lanie jadu. Bardzo tego nie lubię i obawiam się, że zepsułoby mi to całą lekturę. Ale może warto się przemęczyć, skoro poza odpychającym głównym bohaterem reszta jest w porządku? Zmęczyli mnie detektywi z Los Angeles i Sztokholmu, to mogłaby być swojska odskocznia:)

    OdpowiedzUsuń