wtorek, 19 sierpnia 2014

Ostatnio obejrzane 2

 Obejrzałam początek "Extant", serialu, w którym znajdziemy między innymi: tajemniczą ciążę z kosmosu, duchy na stacji kosmicznej, dziecko-robota w stylu małego Damiena oraz niezbędne w tego typu produkcji spiski&sekrety. Brzmi znajomo? Powinno, bo "Extant" to kompilacja motywów przewijających się przez film czy literaturę, łatwo doszukać się inspiracji "Dzieckiem Rosemary" czy swojskim "Solaris". I to nawet niespecjalnie mi przeszkadzało, ograne wątki mogą być ciekawe, jeśli je dobrze napisać i potem nakręcić. Ale z tym jest problem, bo niby dzieją się tu straszne rzeczy, ale atmosfery zagrożenia jakoś się nie czuje. Nie ma klimatu, który w serialu z pogranicza SF i grozy jest tak ważny. I dialogi, bardzo niedobre dialogi, zwłaszcza w scenach małżeńskich/rodzinnych pani astronautki i jej męża. Banalne, nijak nie poruszające - a jest ich naprawdę dużo. Ostatecznie jednak gwoździem do trumny okazała się główna bohaterka. Lubię Halle Berry, ale na tę postać najwyraźniej nikt nie miał pomysłu i ten brak momentami aż boli. Kobieta wygłasza adekwatne do sytuacji kwestie, czymś tam się martwi i czegoś się boi, ale jest w tym wszystkim tak absolutnie płaska, że bardziej już chyba nie można. I nie jest to wina aktorki, raczej scenariusza. Drugoplanowe postaci lekarki czy współpracownicy męża mają w trzech scenach więcej życia i charakteru niż główna bohaterka przez trzy odcinki. Mimo całego mojego zamiłowania do tajemnic - zdecydowanie nie.

A w moim ulubionym ostatnio "The Strain" kolejne dziwności. Mianowicie:
FBI aresztuje faceta na podstawie filmiku z kamery (ciągnął po korytarzu worek z ciałem, czy może samo ciało, już nie pamiętam), nie kłopocząc się przy tym takimi detalami jak np. szukanie rzeczonych zwłok, zbadanie ich, sprawdzenie, jak właściwie delikwent zginął itd. NO BO PO CO.

Aresztowany też się nie popisuje: podczas przesłuchania mógłby powołać się na świadków, którzy wiedzą, jak w rzeczywistości wyglądało "zabójstwo" (hint: zamordowany zmutował w wąpierza i zaatakował), może pokazać filmik z sekcji, na którym widać, że ofiara raczej człowiekiem już nie była, może w końcu odesłać agentów, żeby sami sobie te zwłoki obejrzeli. Niczego takiego nie robi, bo... eee... musi wypełnić rolę standardowego Niewinnie Prześladowanego Bohatera, czy coś w tym rodzaju. Chyba.

Czy w USA jest tak niski poziom zaufania do służb publicznych? Serio pytam, bo opcja "dzieje się coś dziwnego/groźnego - dzwoń po policję" nikomu nie przychodzi tu do głowy. Jakiś potwór wpada do domu opieki i morduje staruszków? Radź sobie sam. W kanałach spotykasz monstra? Radź sobie sam. Twoi współpracownicy zostają napadnięci i zamienieni w wampiry? Radź sobie sam. Ktoś zaatakował twojego kolegę z pracy? Radź sobie sam. Idt.

Do kobiety przychodzi ex-mąż i ostrzega, żeby uciekała wraz z dzieckiem z miasta, bo lada moment wybuchnie tu straszna zaraza. Ok, facet może i nie był najlepszym mężem świata (stąd ex), ale - jeśli dobrze zrozumiałam - nie miał też wcześniej skłonności do fantazjowania i ogólnie był raczej normalny, wypadałoby więc przynajmniej go wysłuchać. Tymczasem kobieta faceta olewa i jeszcze ma pretensje, że straszy ją i dziecko. Aha, facet to główny bohater, epidemiolog, podobno dobry w swoim zawodzie. Ale kto by tam wierzył epidemiologowi jak gada o zarazie, prawda?

Zdziwniej i zdziwniej, jak powiedziała Alicja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz