poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Dwie recenzje "Światów równoległych" + The Strain

Mamy już dwie recenzje "Światów równoległych", obie na szczęście pozytywne. :-)

Pierwszą można przeczytać na portalu Poltergeist.

A drugą w magazynie Fahrenheit.






A w najnowszym odcinku The Strain...
Łowca wampirów uświadamia swoją dzielną drużynę, że nie muszą latać od domu do domu z mieczem i obcinać wąpierzom głowy – wystarczy, że uśmiercą Mistrza, a wtedy wampiryczna zaraza sama wygaśnia. Ok, to ma niewątpliwie więcej sensu, ale czemu facet wpadł na to dopiero TERAZ? Miał kilkadziesiąt lat na to, żeby się przygotować do walki i rozsądny plan wymyśla w ostatniej chwili, po tym, jak najpierw upierał się przy idiotycznym?
Pozytywni bohaterowie tradycyjnie doznają okresowych napadów amnezji (raz pamiętają, że mają dowody na poparcie tego, że nie są bandą wariatów, raz nie), zasada „olej ciało, łap mordercę” nadal działa – wampir uśmiercony przez Gusa najwyraźniej leży na ulicy i nikt się nim nie przejmuje, podczas gdy Gus siedzi w ciupie. Ok, luz, przyzwyczaiłam się.
Zastanawiam się też, po co właściwie wampiry upierają się przy usunięciu ciała akurat Redferna, skoro do tej pory w Nowym Jorku takich zmutowanych zwłok powinno być już całkiem sporo (wąpierze się rozmnożyły, a nie są jakieś super-trudne do zabicia). Ale czego się można spodziewać po Złych, którzy w celu podbicia Ameryki sprowadzili niepotrafiące przekraczać płynącej wody wampiry akurat do Nowego Jorku? Nie do dowolnego większego miasta w środku USA, tylko właśnie do Nowego Jorku, który – niespodzianka, niespodzianka – leży częściowo na wyspach oddzielonych od kontynentu rzekami, a więc jest naturalnym miejscem, w którym można zatrzymać rozprzestrzenianie się zarazy.
Tradycyjnie też dostajemy kolejne sceny, w których człowieka opowiadającego o zagrożeniu uznaje się z marszu za wariata. Wyobraźmy sobie np. taką sytuację: do córki przychodzi spanikowana matka, mówiąc, że w domu, gdzie pracuje jako niania, zalęgło się Straszliwe Zło i że w związku z tym ona zabrała stamtąd dzieci i nie zamierza więcej domu się zbliżać. Jaka jest na coś takiego możliwa reakcja?
a)      Córka uznaje matkę za wariatkę, olewa ją i pcha się z dzieciakami do wyżej wymienionego domu.
b)      Córka wierzy matce, uzbraja się przeciwko Straszliwemu Złu i leci po księdza.
c)      Córka co prawda nie wierzy w Straszliwe Zło, ale uznaje, że w domu najprawdopodobniej faktycznie dzieje się coś niedobrego i w związku z tym jest ostrożna, nie pcha się tam z dzieciakami, tylko na początek idzie sprawdzić, co i jak w towarzystwie np. paru silnorękich sąsiadów albo coś w tym rodzaju.
Nie wymagam od bohaterów seriali reakcji b (to byłaby przesada), niemniej c wydaje mi się dość rozsądną opcją – zwłaszcza jeśli o zagrożeniu opowiada ktoś, kogo nie mamy powodów uznawać za wariata. Tymczasem bohaterowie The Strain ze zdumiewającą regularnością wybierają wersję a. Rozumiem, że robienie z postaci idiotów ułatwia scenarzystom pracę, ale bez przesady.

(nawiasem mówiąc, córka niani, jakkolwiek głupia, była także zdecydowanie najładniejszą dziewczyną w serialu i za zamordowanie jej tak szybko twórcy mają u mnie sporego minusa) 


1 komentarz:

  1. Dzięki Twoim bezcennym streszczeniom nie muszę się katować oglądaniem tego czegoś a zabawa przednia :)
    Caroll

    OdpowiedzUsuń