sobota, 19 kwietnia 2014

Serialowo - kwietniowo

Tym razem nie będzie o "Hannibalu" (może napiszę coś więcej, jak się skończy sezon i będzie mi się chciało), tylko o "Grze o tron" oraz "The After". Od "Gry..." właśnie odpadłam. UWAGA, SPOJLERY BĘDĄ. Więcej nie mogę, mam dość. I nie chodzi o to, że części z przewijających się tam postaci nawet nie jestem w stanie zapamiętać, bo tych najważniejszych dla akcji poznaję bez większych problemów, ale o to, że ci wszyscy ludzie tak bardzo, absolutnie nic mnie nie obchodzą. Serio, z kilkudziesięciu (!) głównych i trochę mniej głównych bohaterów, tylko CZWORO jest w stanie wzbudzić we mnie JAKIEKOLWIEK emocje. Lubię Tyriona i Jaimiego (nic oryginalnego, wiem) oraz, co dziwne, Sansę - przy czym przy tej ostatniej nawet nie tyle obchodzi mnie jej los, co mam wrażenie, że MÓGŁBY mnie obchodzić, gdyby dali dziewczynie trochę więcej czasu ekranowego, bo to imho postać z potencjałem. Poza tym oczywiście nie cierpię Joffreya i nie ukrywam, że dwa pierwsze odcinki najnowszego sezonu obejrzałam wyłącznie dlatego, że wiedziałem, że wreszcie umrze. Jak na mój gust trochę za szybko to poszło, mógłby się pomęczyć dłużej, ale w sumie i tak czuję się usatysfakcjonowana i mogę resztę serialu sobie darować.

Poza tym obejrzałam jeszcze pilota "The After", nowego serialu Chrisa Cartera (tego od mojego ukochanego X-files). Sam pomysł - w sumie ok, choć oryginalnością nie grzeszy, ale bohaterowie są strasznie sztampowi (czy ten Irlandczyk naprawdę musi kląć w KAŻDYM zdaniu?), a całość, zwłaszcza w końcówce, sprawia nieodparte wrażenie horroru klasy B, a może i C. Ponieważ jednak horrory lubię, to pewnie obejrzę jeszcze parę odcinków. No co, każdy ma jakieś słabości...

1 komentarz:

  1. Ja lubię książkową Sansę (jestem właśnie po tomie, który będzie chyba sezonem nr 5)

    cranberry

    OdpowiedzUsuń