środa, 27 lutego 2013

BookRage

Miło mi poinformować, że ruszyła strona BookRage, na której można za wybraną kwotę kupić pakiet książek w formie ebooków. W skład pakietu wchodzi mój "13 anioł" (z nową okładką rysowaną przez Marię Lewandowską - prawda, że ładna?), ale także książki Łukasza Orbitowskiego, Andrzeja Zimniaka czy Jacka Dukaja. Szczególnie dumna jestem, nie ukrywam, z towarzystwa Stefana Grabińskiego. :)

Projekt ogólnie jest bardzo fajny, mam nadzieję, że się rozwinie i że jeszcze kiedyś uda mi się coś tam podrzucić - a na razie zachęcam jak nie od razu do kupowania, to przynajmniej do zerknięcia na stronę i poczytania sobie, na czym akcja dokładnie polega.

Poza tym mogę się pochwalić, że dwa pierwsze tomy "Przedksiężycowych" są już po redakcji, a do pierwszego widziałam już nawet projekt okładki, który wygląda nader zachęcająco. Wydanie obu książek planowane jest na Pyrkon, na który się zresztą wybieram, będzie spotkanie ze mną i z Michałem Cetnarowskim, którego książka "I dusza moja" ukaże się wkrótce w serii Kontrapunkty. Pewnie wezmę też udział w innych punktach programu, a niezależnie od punktów osoby zainteresowane mogą mnie łapać na terenie konwentu w dowolnych godzinach. :)

niedziela, 10 lutego 2013

Ania z Esensji czyta 5, czyli rachunek sumienia


Osobliwy dom pani Peregrine
Klimatyczna i pomysłowa okładka oraz początek obiecują znacznie więcej, niż ostatecznie dostaje czytelnik. Jednak w przeciwieństwie do recenzenta z Katedry nie jestem aż tak bardzo rozczarowana, bo pięknie wygrany nastrój tajemnicy wystarcza, żeby pierwszą połowę przeczytać z prawdziwą przyjemnością, a drugą, no – może z przyjemnością nieco mniejszą, ale z rozpędu nadal czyta się to całkiem nieźle. Właściwie tylko końcówka, w której dostajemy standardową rozgrywkę pomiędzy „złymi” i „dobrymi”, mnie znudziła, ale to nie wina książki, a moich specyficznych upodobań. Te „finałowe starcia” niemal zawsze mnie nudzą, co pewnie wynika z tego, że wychowałam się na kryminałach i kiedy wszystko zostało już wyjaśnione, dla mnie jest to koniec opowieści. Owszem, czasem chcę wiedzieć, KTO ostatecznie wygrał, ale kwestia JAK czyli całe to iluś-tam-stronicowe ganianie się nawzajem nic mnie nie obchodzi (w kinie to mniej więcej ten moment pod koniec filmu, kiedy popcorn się skończył, człowiekowi chce się sikać, a zły na ekranie podnosi się z podłogi po raz trzeci). Poza tym na plus zaliczam także sympatycznego, zdumiewająco „normalnego” bohatera, co w literaturze młodzieżowej wcale nie jest takie oczywiste (zazwyczaj natykam się albo na wcielone ideały albo na angstujących wyrzutków). Doceniam także obecny w narracji nienachalny i całkiem fajny humor. Mimo zastrzeżeń więc chyba jestem gotowa ostrożnie tę książkę polecić.


Echo winy
Książki Charlotte Link to wata dla mózgu – czyta się je dobrze, ale po lekturze absolutnie nic w głowie nie zostaje, ani pozytywnego ani negatywnego. Z tej pamiętam tylko, że to obyczajówka udająca momentami thriller (na pierwszym planie mamy problemy osobiste bohaterów, a na drugim ktoś morduje małe dziewczynki). Jako niezobowiązujące czytadło jest ok, choć ktoś nastawiony bardziej na sensację/kryminał może się rozczarować.


Złodziejka książek
Słyszałam sporo pozytywnych opinii na temat tej książki i, kurczę, ona naprawdę jest dobra! Zwraca uwagę nietypowy sposób prowadzenia narracji i nie chodzi już nawet o to, że narratorem jest tu Śmierć, ale o sam styl, te przerywające akcję krótkie wstawki, czy wplecione w książkę „komiksy” rysowane przez jednego z bohaterów, genialny jest też sposób, w jaki autor gra na emocjach czytelnika. Niby to coś, co już było (wojna oczami dziecka), ale jednocześnie zupełnie innego, i to na kilku poziomach: od pojedynczych zdań (niektóre metafory czy porównania są dziwne, ale zaskakująco trafne, niemal poetyckie) aż po samo ujecie tematu. Zdecydowanie warto.


Córka żelaznego smoka. Smoki Babel
Nie będę się rozpisywać, bo pewnie napiszę recenzję do „Miesięcznika”, wspomnę tylko, że „Córkę żelaznego smoka” polecam zdecydowanie (bardzo nietypowa fantasy), natomiast „Smoki Babel” wydały mi się nieco słabsze, brakuje im świeżości pomysłu, jaką ujmuje „Córka...”, historia też wyraźnie rozpada się na kilka odrębnych epizodów, które mogą wręcz funkcjonować jako samodzielne teksty (jeden z nich czytałam nawet wcześniej). Z drugiej strony, jest w „Smokach...” kilka naprawdę zaskakujących zwrotów akcji, które podnoszą ocenę.


Wróżbiarze
Autorka podpadła mi poprzednią młodzieżówką, w której opisała panienki z czasów wiktoriańskich kradnące biskupowi wino (brandy? nie pamiętam już) i urządzające sobie imprezę z chlaniem i gadaniem o chłopakach. Do „Wróżbiarzy” podchodziłam więc ostrożnie, ale, o dziwo, książka okazała się całkiem fajna. Bohaterką też jest tu zbuntowana, niestroniąca od alkoholu nastolatka, ale co zgrzytało w realiach dziewiętnastego wieku, do USA czasów prohibicji pasuje doskonale, zresztą malownicze realia (nielegalne kluby, jazz itp.) to jedna z większych zalet powieści, drugą jest główna bohaterka, dziewczyna rozpuszczona i momentami szczerze irytująca, ale na swój sposób sympatyczna. Reszta, czyli fabuła (tajemnicze morderstwa) też daje radę. Miałabym parę zastrzeżeń, np. opiekunowie bohaterki coś za łatwo godzą się na jej udział w śledztwie (jaki normalny człowiek dopuści siedemnastolatkę w pobliże zmasakrowanych zwłok?), ale czyta się to dobrze, więc można przymknąć oczy. Aha, i końcówka, wyraźnie zapowiadająca dalsze części, również wypada słabiej – szkoda, że to nie standalone.

środa, 6 lutego 2013

"Pożądanie" już jest

...a jeśli nie ma, to będzie do kupienia na dniach, bo Walentynki tuż-tuż, a to miała być właśnie "walentykowa" poniekąd antologia.  W zbiorku można przeczytać moje opowiadanie "Człowiek nieciągły" (dawniej: "Marika") oraz opowiadania m.in. Łukasza Orbitowskiego czy Wita Szostaka. Zachęcam do lektury, książka zresztą jest już nawet w klubwej bibliotece.


tu można przeczytać pierwszą recenzję.