wtorek, 22 października 2013

Tajemnica Diabelskiego Kręgu – przerwa na reklamę 2



Premiera „Tajemnicy...” coraz bliżej – z tej okazji dziś będzie krótka notka o młodzieżówkach ogólnie.

Lubię ten gatunek, przyznaję. Dobrze napisana młodzieżówka poziomem języka, skomplikowaniem charakterów czy fabuły nie odbiega od lżejszych pozycji dla dorosłych, a jednocześnie jest „bezpieczna”, bo można ją czytać bez obaw, że autorowi nagle strzeli do głowy wykończyć w mękach naszego ulubionego bohatera, czy zafundować czytelnikom kilkudziesięciostronicowy opis straszliwej traumy. Młodzieżówki zazwyczaj dobrze się kończą, są więc idealną lekturą na jesienną (i nie tylko jesienną) chandrę, kiedy człowiek coś by sobie poczytał, ale nie ma ochoty się dołować.

Oczywiście młodzieżówki mają też wady, a najważniejszą z nich jest mała oryginalność gatunku. Najczęściej spotykany pomysł wyjściowy: bohater/bohaterka w wieku 11-15 lat (zależy od docelowego odbiorcy książki) dowiaduje się, że jest Kimś Niezwykłym, jego/jej prawdziwi rodzice z(a)ginęli w tajemniczych okolicznościach, a on/a sam/a ma Moce oraz Misję Uratowania Świata. Męczą mnie i irytują te wszystkie magiczne sieroty o wypasionych zdolnościach, niemniej nawet w tej konwencji od czasu do czasu zdarzają się perełki.

Zaznaczam przy tym, że najbardziej interesują mnie młodzieżówki dla przedziału wiekowego 12-14 – te dla młodszych są z mojego punktu widzenia zbyt dziecinne (uproszczony styl, opisy zredukowane do minimum, sztywny podział postaci na dobre/złe), a z kolei te dla starszych zawierają już przeróżne nastoletnie problemy (męki dorastania, pierwsze miłości itp.), co mnie średnio interesuje.

Poniżej wrzucam listę dziesięciu moich ulubionych młodzieżówek, kolejność dowolna. Są to książki, z którymi zetknęłam się już jako dorosła, albo takie, które czytałam jako dziecko, a potem odświeżyłam sobie po latach i nadal mi się podobały. Pominęłam lektury mojego dzieciństwa (Szklarski), co do których nie mam pewności, jak bym dziś na nie reagowała oraz powieści, które kiedyś były pisane dla dorosłych, ale dziś traktuje się je raczej jako literaturę młodzieżową (Sienkiewicz, Dumas).

Geoffrey Huntington, Kruczy Dwór










Joseph Delaney, Kroniki Wardstone










J.K. Rowling, Harry Potter

Cyklu nie skończyłam, bo gdzieś w okolicach piątego tomu moje ulubione motywy kryminalne ustąpiły problemom okresu dorastania oraz walce ze straszliwym Voldemortem, a jedno i drugie średnio mnie kręciło, ale lekturę pierwszych czterech tomów wspominam bardzo dobrze.






Alan Bradley, Flawia de Luce










Suzanne Collins, Igrzyska śmierci










Garth Nix, Stare Królestwo

Tu będę niekonsekwentna w stosunku do tego, co pisałam wyżej, bo u Nixa akurat wątków nastoletnio-romantycznych jest całkiem sporo, ale pomysł na świat i magię, a także klimat są tak fajne, że i przeciwko młodzieńczej miłości nic nie mam.






Kerstin Gier, Trylogia czasu










Zbigniew Nienacki, Pan Samochodzik

Jedna z ulubionych lektur mojego dzieciństwa. Niedawno odświeżałam sobie „Niesamowity dwór”, moją ukochaną część cyklu, która nadal jest tak samo klimatyczna, wciągająca i zabawna jak za pierwszym razem. Ogólnie napisane przez Nienackiego „Samochodziki” dają radę, jedynie ostatnie tomy są nieco słabsze. Za to od dopisywanych przez innych autorów sequeli należy trzymać się z daleka, bo to straszna chałtura.




C.S. Lewis, cykl Opowieści z Narnii

Wiadomo – klasyka. Najbardziej lubię „Srebrne krzesło” (szkoda, że ekranizacji chyba nie doczekamy...), które ma strasznie fajny posępny nastrój (mniam), drugi w kolejności ulubiony tom to „Podróż Wędrowca do Świtu”, która z kolei kojarzy mi się jako strasznie kolorowa i pomysłowa.






Frances Hodgson Burnett, Tajemniczy ogród

Jak wyżej czyli klasyka. Nie można nie znać.









I dla odmiany młodzieżówka najbardziej rozczarowująca:

China Mieville, LonNieDyn



3 komentarze:

  1. Własnie na początku października ogłosili że jednak biorą się za „Srebrne krzesło”. Na razie są na etapie scenariusza, więc do wejścia do kin jeszcze daleko, ale nie tracę nadziei.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ucieszył mnie strasznie Huntington w tym małym zestawieniu. Mam wrażenie, że trochę się go nie docenia, a pamiętam, że "Kruczy Dwór" świetnie się czytało.

    OdpowiedzUsuń