niedziela, 3 marca 2013

Ania z Esensji czyta 6, czyli rachunek sumienia




Tych cieni oczy znieść nie mogą
Kolejna powieść z cyklu o Flawii de Luce, jedenastoletniej pasjonatce chemii, której niestraszny żaden trup (właściwie to Flawia uważa trupy za całkiem fajne, a już na pewno nader interesujące). Bardzo lubię tę serię, więc tym bardziej mi szkoda, że z każdą kolejną książką zagadka kryminalna schodzi tu na dalszy plan – w „Tych cieniach...” widać już bardzo wyraźnie, że ani tajemnica ani „śledztwo” autora specjalnie nie interesują. Ale zarówno sama Flawia jak i cała narracja są tak urocze, że niech tam.


Pośród cieni
...czyli druga część cyklu „Teatr węży” Agnieszki Hałas. Tak jest, chwalę się, że czytałam przedpremierowo (książka ukaże się dopiero 12 marca) i napiszę tylko tyle, że podobało mi się nawet bardziej niż bardzo dobry przecież pierwszy tom.


Fuga
Nie będę silić się na próbę interpretacji tej książki, bo mądrzejsi ludzie próbowali tego przede mną (a poza tym mogę powypisywać głupoty, których potem będzie wstyd), napiszę tylko, że Wit Szostak zdołał mnie zaskoczyć. Że „Fuga” będzie świetnie napisana, wiedziałam, że będzie miała specyficzny klimat też, ale, kurczę, ta powieść momentami jest szczerze zabawna, a tego się nie spodziewałam. Poza tym fajnie się to czyta – chwilami wrażenie faktycznie jest takie, jakby tekst zmieniał się w muzykę. Wciąż chyba wolę „Chochoły”, ale i „Fuga” sprawiła mi sporo czytelniczej satysfakcji.


Maska Luny                                                          
„Horror gomułkowski” z  recenzji Sebastiana brzmiał nader ciekawie, przy okazji pożyczyłam więc książkę z biblioteki i w sumie... Powiedzmy tak: objawienie to nie jest, ale zdarzało mi się już czytać znacznie słabszą grozę. „Masce Luny” dużo dają sympatyczni bohaterowie (choć już ich wzajemne przekomarzanki wydawały mi się momentami trochę wysilone), jest tu całkiem intrygująca zagadka „co stało się na wykopaliskach przed laty”, jest trochę niezłego klimatu, a także parę fajnych drobnych pomysłów (nie-święte miejsce). Na minus można natomiast zapisać fakt, że całościowa koncepcja do zbyt oryginalnych nie należy, zdarzają się dłużyzny oraz – dla odmiany – sceny w których „zło” pojawia się w sposób zbyt hollywoodzko oczywisty, co psuje nastrój. Jeśli ktoś lubi horrory, może być, choć bez szaleństw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz