piątek, 14 grudnia 2012

Ania z Esensji czyta 3, czyli rachunek sumienia





Atlas chmur
Wrzucę linka do recenzji w Miesięczniku, jak tylko się pojawi online, a na razie napiszę tylko, że mnie się bardzo. Polecam, tak samo jak film, do którego mam już więcej zastrzeżeń, ale i tak warto zobaczyć.


Opactwo
W opisach powtarza się stwierdzenie, że to „łamiąca tabu” książka o policjancie-muzułmaninie, który nie zawsze przestrzega prawa i w dodatku pije. Cóż, pomyślałam sobie, że przeczytam, choćby po to, żeby przekonać się, jak zła musi być powieść, którą trzeba reklamować w tak desperacki sposób. I przeżyłam przyjemne zaskoczenie, bowiem „Opactwo” wcale nie jest złe. Wręcz przeciwnie, jest bardzo dobre, mimo iż przynależność etniczna i religijna głównego bohatera jest w dużej mierze pretekstowa (Ash Rashid to Arab, ale mocno już zamerykanizowany). Jeśli jednak nie szukać w książce na siłę nowatorstwa i taniej sensacji, otrzymamy zgrabnie skrojoną sensację z dynamiczną fabułą i interesującym, sympatycznym bohaterem. Właśnie sensację, nie kryminał, bo choć element zagadki tu jak najbardziej jest, autor nie poświęca mu wiele uwagi (nawet na końcu, gdy przychodzi do wyjaśnień), skupiając się głównie na szybkiej akcji. Fakt, wszystko to wypada z pamięci w pięć minut po lekturze, ale póki człowiek nie przewróci ostatniej strony, czyta się wyśmienicie.


Śmiertelna groźba
Kolejna, trzecia już część przygód najlepszego i zarazem jedynego maga w Chicago, czyli Harry’ego Dresdena. W porównaniu z wcześniejszymi chyba trochę mniej jest tu humoru, za to więcej dramatu i nawet tragedii, bo jak się okazuje magia nie ma nic wspólnego z prostymi wyborami, a życie Dresdena komplikuje się coraz bardziej. Zdecydowanie warto, podobnie jak wcześniejsze tomy: dla sympatycznego bohatera, wciągającej akcji, która nie pozwala oderwać się od lektury i w końcu, last but not least, dla zręcznej żonglerki typowymi motywami fantasy oraz kryminału noir.


Zamieć śnieżna i woń migdałów
A to jest chyba dowód na to, że kiedy już pisarz osiągnie pewien poziom sławy, wydadzą mu wszystko. Po pierwsze, to nie powieść tylko opowiadanie, wydane w twardej oprawie i sprzedawane za 29 zł. I żeby chociaż było ono warte takiej ceny, ale nie, bo (to po drugie) „Zamieć...” jest zwyczajnie kiepska. Teoretycznie to historia w stylu Agathy Christie (odcięty od świata dom, trup i kilkunastu podejrzanych), w praktyce jednak dostajemy galerię papierowych postaci, detektywa, który zamiast zająć się śledztwem głównie śpi i przez większość czasu nie robi nic sensownego oraz z sufitu wzięte rozwiązanie – no dobrze, może nie do końca z sufitu, bo jest jeden jedyny ślad, po którym nasz (nie)dzielny policjant trafia wreszcie na właściwy trop, jednak to zdecydowanie za mało. Ze skomplikowanymi intrygami Agathy Christie „Zamieć...” ma naprawdę mało wspólnego. Wielkie rozczarowanie jednym słowem.


Ocalony
Jeden z gratisów wziętych z Esensji na zasadzie „może się coś trafi”. Zaczyna się fatalnie, bo od hitchcockowskiego trzęsienia ziemi, a ja szczerze nie cierpię tej zasady, która każe autorowi wrzucać nieszczęsnego czytelnika w sam środek akcji, kiedy bohaterowie jeszcze nic a nic go nie obchodzą. Tu mamy strzelaninę w szkole, ale, u licha, czemu niby ja się mam nią przejmować, skoro bohaterów nawet nie zdążyłam poznać, o polubieniu nawet nie wspominając? Dalej jest już trochę lepiej, pojawia się nawet ciekawa zagadka (zamaskowani i uzbrojeni sprawcy wyraźnie szukali konkretnych uczniów). Poza tym książka dość przeciętna: dużo twardzielskich odzywek, sztampowy policjant demonstrujący swoją sztampową wrażliwość i jego sztampowa zbuntowana córka, a ponadto oczywiście mnóstwo szybkiej akcji. Winiłabym swoją niechęć do tego typu powieści (wolę zdecydowanie akcję wolno się rozkręcającą), jednak całkiem niedawno spodobało mi pisane w podobnym stylu „Opactwo”, możliwe więc, że moje marudzenie to nie tylko kwestia subiektywnego gustu, ale, no cóż, także faktu, że autor „Ocalonego” po prostu dysponuje mniejszym literackim talentem niż autor „Opactwa”?




1 komentarz:

  1. Oj ja się filmu Atlas Chmur po książce boję. Że po czymś tak dobrym rozczaruje.

    OdpowiedzUsuń