środa, 14 listopada 2012

Czas mija, a tu już ukazała się książka Ani Głomb "Śmierciowisko". A może ma wkrótce się ukazać? Kurczę, różne portale podają sprzeczne dane, według Katedry powieść już jest, a według Esensji będzie 20 listopada. No nic, w każdym razie nawet jak nie ma jej jeszcze w księgarniach, to będzie wkrótce, a ja zachęcam do przeczytania. Wiem, że polecanie koleżanek z sekcji to trochę strzał w stopę, bo ludzie zaraz robią się podejrzliwi, ale kurczę, ta książka naprawdę mi się podoba i mam nadzieję, że choć trochę Was przekonam. To taka trochę postapokalipsa, trochę kryminał, trochę obyczaj, trochę powieść psychologiczna, trochę pogranicze głównego nurtu i fantastyki, trochę niewiadomo co, ale coś fajnego. :) Jest tu świetny nastrój kojarzący się momentami (mnie przynajmniej) z opowiadaniami Angeli Carter, jest zagadka i przewrotne przywoływanie mitów. Szczerze polecam.

A okładka "Śmierciowiska" wygląda tak:


Prawda, że piękna?

4 komentarze:

  1. Pierwsze słyszę. Polskie postapo czyli? Brzmi (i wygląda) całkiem ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z upodobaniem czytuję bloga autorki "Śmierciowiska", więc i książki sobie pewnie nie odmówię :-)

    polixena

    OdpowiedzUsuń
  3. kurp, przeczytaj i przekonaj się sam. Tzn akurat apo jako takie przesadnie oryginalne tu nie jest (przyszła zaraza i wybiła większość ludzkości), ale ta książka jest nie o apokalipskie, tylko o tym, co dzieje się później, a to już jest naprawdę pomysłowe i fajnie napisane. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka z facepalmem na okładce? To trochę jak w "Trzech panach w łódce", z tym człowiekiem, który chwalił się, że od trzydziestu lat popija wodę z Tamizy: "Powiedzieliśmy staruszkowi, że jego wygląd nie jest najlepszą reklamą firmy, z której bierze wodę".

    Rekomendacja bardziej zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń